Jamaram „Freedom of Screech”

0
689
Jamaram „Freedom of Screech”
(Turban/Soulfire, 2017)

W muzyce tego monachijskiego bandu nie ma żadnych granic. Swobodnie sięgają po reggae, r’n’b, hip-hop, ska czy rock’n’rolla. Od pierwszych dźwięków już czuć, że robią to, co naprawdę kochają. Z unikalną swadą i rozpoznawalnym drivem słuchacz daje się porwać w Jamaramową przygodę, z której nie chce się wracać.

Ten 10. album w niemal 17-letniej karierze zespołu nie jest może najwybitniejszym, ale z pewnością bardzo solidnym i nie ustępującym specjalnie tym najlepszym (w mojej prywatnej ocenie: „Kalahassi” i „Ookuchaka”) i jestem pewien, że większość fanów chętnie po niego sięgnie. Pod względem muzycznym, po prostu Jamaram – nie da się tego koktajlu opisać, należy go spróbować. Tym razem z masą dodatków – Caramelo Criminalem, Conscious Fiyah, Passafire, Mellow Markiem, Sarą Lugo, Umberto Echo i kilkoma innymi.

Bardzo wpadł mi w ucho „Worlds Apart” oraz zmiksowany przez wspomnianego Umberto Echo „Nice”. Genialna jest ballada „Honey Bee” z Ami, w której śpiewa Samy Danger. Do tego piękny „Fine Fine Fine” z chłopakami z Passafire. Mnie ten krążek zachwyca różnorodnością pomysłów, konsekwencją wykonania, a popularność zespołu potwierdza, że nie tylko ja dałem się zauroczyć ich muzyce. Dajcie się jej porwać i Wy!

(Bozo)

DODAJ KOMENTARZ