Fritz
„O co tu kaman?” (2010)

Nie jest najgorzej, jak na materiał zupełnie anonimowego chłopaka spod Garwolina. Jego głos nie odrzuca, co już jest zaletą, gdy się wspomni niektórych już tu opisywanych, a przekonanych o niesamowitych walorach wokalnych.

Czasami, gdy Fritz próbuje wyciągać końcówki („O co tu kaman?”) wychodzą braki i robi się zawodzenie, ale debiutantowi można to jeszcze wybaczyć. Najwięcej na demie złożonym z siedmiu kompozycji jest raggamuffin, ale jest też hip-hop („Ostatnia noc”) czy efekty nałożone na wokal („Tani bond”), jednak nie ma z tym przeginania. Kiepskie są, tradycyjnie jak u debiutantów, teksty.

Fritz co chwila wspomina o Jah („Jah See, Jah Know”), pojawia się też oklepany motyw blokowisk („Ikar”), ale dałoby się wytrzymać, gdyby nie fakt, że „Dedal” słychać jak „detal”. Jednak, jak na debiutancki materiał, jest całkiem nieźle.

Jarek Hejenkowski

Recenzja ukazała się w magazynie Free Colours nr 16.

CIOCIA OLSON – Brudnopis

CD 2026Z twórczością Oli Ludwiczak zapoznałem się nigdzie indziej jak w Ostródzie, z której...

JAH WORKS #4

Jah Works, 2026 Fanzinów reggae latoś nie spotyka się właściwie, tym bardziej cieszy fakt,...

Reggae nad Wisłokiem – Gramy dla klimatu

Rzeszowski Dom Kultury zaprasza na 11. Festiwal „Reggae nad Wisłokiem – Gramy dla klimatu”...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj