(2CD, Zima Records, 2025)
Końcówka roku przyniosła nam podwójny album zespołu, który w ostatnich latach trzymał na wznoszącej roots reggae w naszym kraju. Od czasu debiutu (“Origin and Kulcha”) minęło co prawda 8 lat, ale trzeba przyznać, że ten band z powodzeniem pojawiał się na wszystkich ważnych imprezach w kraju i dał się polubić znacznej części fanów muzyki serc. Ten album jest dziełem podsumowującym 10-lecie funkcjonowania zespołu. Z pewnością mogą ocenić je jako 10 grubych lat. To co mi się bardzo podoba to formuła: piosenka – dub wersja. Klasyczny styl i przyznam, że na rodzimym podwórku obecnie prawie nieużywany. W warstwie inżynierskiej za miksy odpowiada 2 Marków – jest Marc Baronner aka Mighty B – Holender, który dał się poznać jako miłośnik roots i znany jest choćby z wcześniejszej współpracy z grupą oraz, i tu zaskoczenie, Marek Bogdański aka Dreadsquad. Nie wiemy niestety, które z utworów, który z nich opracowywał, bo okładka milczy na ten temat, choć kiedy słucham dubowej wersji “Singing 4 Peace” to czuję tu rękę “naszego” Marka (obym się nie mylił). Bardzo do mnie dobrze przemawiają Shashamanowe utwory. Chórki kładzione przez dziewczyny, świetne dęciaki, soczyste brzmienie. Wiem, że spora w tym zasługa Tomka Płonki aka dr. Yanga legendy gliwickiej sceny, który w znacznej części odpowiedzialny jest za muzyczną warstwę zespołu. Gościnnie pojawili się Brinsley Forde z Aswad, Asia Świdrak współpracująca z zespołem w przeszłości oraz Radek EMZK Ciurko, który, poza położeniem klawisz, pokusił się nawet o własną, wyjątkowo ładną produkcję (“Shashamane Dub System”). Wspomniani nieco wyżej dubowi czarodzieje w postaciach dwóch Marków także zrobili świetną robotę i wynieśli niektóre kompozycje na wyżyny – są tu bowiem numery wwiercające się w głowę, a muzycznie przypominają najlepsze dubowe produkcje lat 70-tych. Chylę czoła przed kunsztem. Dubowa wersja “Thank you Father” taką właśnie jest – sprawdźcie koniecznie. Po wysłuchaniu tejże odnoszę wrażenie, że Shashamane obroniłoby się doskonale będąc instrumentalnym bandem dubowanym na żywo. Odnotować trzeba, że ten album to 2 krążki – i trudno wskazać, który lepszy. Jako ciekawostkę dodam, że po kończącym CD numer 2 “Shashamane Dub system” jest jeszcze ukryta wersja “Murderers” – zaczekajcie chwilę po zakończeniu, a będzie wam dane jej posłuchać. Życzyłbym sobie, by choćby połowa rodzimych zespołów wydających swoje albumy brzmiała tak dobrze i tak doskonale broniła się także w wersji na żywo. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że w naszym kraju Shashamane nie mają konkurencji w tej kwestii. Zespół podsumował ubiegły rok naprawdę świetnymi koncertami, w ramach których kilka osób z nim współpracujących pożegnało się, a ja sam ciekaw jestem jak potoczy się dalsza historia tego zacnego kolektywu.
Arek „Bozo” Niewiadomski
Płyty Shashamane: https://zima.sklep.pl/product/search?query=shashamane



