BAKSHISH Ego

0
451
BAKSHISH Ego
Wydawnictwo zespołu 2022

Przygodę z reggae zaczynałem ponad 30 lat temu i trzy zespoły wywarły na mnie przemożny wpływ- Gedeon Jerubbaal , Izrael i Bakszysz. Ten ostatni tkwił w moim walkmanie na kasecie z koncertu na Famie, tam „Uczucia” oraz „Wibracje, pulsacje” rwały się co rusz, bo taka to była kopia. Natomiast „Nie musisz się już bać” wypadało pod koniec strony A i w szczątkowej formie przechodziło na stronę B. Jednak utwory głęboko wryły się w moją pamięć, dlatego z radością przyjąłem fakt, że Bakshish powrócił do piosenek sprzed lat na wydawnictwie, które uczciło 40 –lecie istnienia grupy. Jakby było mało nowe wersje, które nie odbiegają szczególnie od pierwowzorów pod względem aranżacyjnym, udowadniają siłę tych kompozycji i uniwersalizm gatunku. „Uczucia” oraz „Nie musisz…” nabrały jeszcze piękniejszego wymiaru rozbudzającego sentyment. Poza tym na „Ego” są  piosenki, które Bakshish już wcześniej ujawnił, to „Check it” z udziałem wieloletniego gitarzysty zespołu Mariusza „Mario Tolo” Litnera oraz poszerzona tekstowo „Źrenica”(zamieszczona na singlu). Pozostałą cześć płyty wypełniają utwory zarejestrowane premierowo, chociaż niektóre z nich pojawiały się wcześniej na koncertach. Moja refleksja po wysłuchaniu tego fragmentu albumu jest następująca – pomimo ewolucji składów, zmian personalnych, Bakshish posiada rozpoznawalny styl, charakterystyczny tym bardziej, że okraszony jednymi z najlepszych tekstów w polskim reggae. Jarex postawił na język ojczysty i liczne refleksje, również bardzo osobiste. Przeżycia oraz , nie wypominając, 40-letni bagaż doświadczeń sprawiły, że moim skromnym zdaniem, otrzymaliśmy najlepszy w dotychczasowej karierze album Bakshish’a. Niewątpliwie wpłynął na to także dobór instrumentalistów z bogatą przeszłością, mocne wsparcie wokalne Ani Mrożek, która podjęła jeszcze wyzwanie zmierzenia się z utworem Kory (bonus) i pokazała swe liryczne oblicze. Sama aranżacja budzi skojarzenia z DAABem, a jest „łakomym kąskiem” na płycie. Podobne odczucia mam w stosunku do innego bonusu – „Anioła” w dubowej wersji Umberto Echo, producent odpowiadający za całość brzmienia materiału pokazał swoje umiejętności miksowania, które plasują go w czołówce światowej. Co ważne w pozostałych utworach na płycie jest bardzo oszczędny, a to stanowi niewątpliwą zaletę. Piosenka „Mr. Marley” nie budzi mojego entuzjazmu, bo i nie jestem zagorzałym fanem Manu Chao, chociaż aranż sympatycznie kołysze. Podsumowując. Otrzymałem piękny prezent, wielokrotnie już odtwarzany w moim „patefonie”, nasączony niebanalnym przekazem („Pierwszy” z Mista B i jego toastingiem, godny szczególnego odnotowania), z super brzmieniem oraz nakładającą się emocjonalną podróżą do przeszłości. Dziękuję Bakshish.

I&Igor

Płyta: https://zima.sklep.pl/produkt/bakshish-ego/

DODAJ KOMENTARZ