Izrael

0
329

– Po prostu zakończyliśmy działalność. Nie miałem podstaw, aby dalej pisać historię, która już się wypełniła. To nie był zespół stworzony, aby zaistnieć na rynku i sprzedawać płyty. Izrael miał do spełnienia swoją rolę. W takim czasie i w takim kraju. Kontynuowanie tego tylko zaszkodziłoby grupie – te słowa Roberta Brylewskiego przez wiele lat dźwięczały w świadomości fanów grupy uznawanej za najbardziej nowatorską w polskim reggae. Ale, na szczęście, tylko krowa nie zmienia poglądów. Więc warszawski Izrael znów działa i nagrywa.

Formacja powstała w marcu 1983 roku i była skutkiem wygasania punkowej Brygady Kryzys. Kiedy odszedł z niej Tomasz Lipiński, Brylewski założył grupę wspólnie z Pawłem „Kelnerem” Rozwadowskim z innej znanej punkowej załogi Deuter. Pierwszy skład tworzyli także Vivian Quarcco (późniejsza żona Brylewskiego), Milo Curtis, Tomek Świtalski i Jarek Gruszka.

Oficjalny debiut sceniczny grupy miał miejsce w „Hybrydach” już po miesiącu istnienia – 25 kwietnia 1983 r. Jednak istnieje nagranie z 27 lutego z klubu „Hubana”, co poddaje też w wątpliwość fakt powstania grupy w marcu.

Muzycy zakładali, że nazwa formacji ma być także prowokacją i nie zawiedli się na reakcji służb komunistycznych. Piszący o grupie do magazynu „Non Stop” Roman Rogowiecki, aby uniknąć komplikacji, zmienił nawet nazwę na Issiael. Natomiast w Opolu zrywano plakaty przed koncertem, bowiem pierwsze litery nazwy odbierano jako 12, a dwie ostatnie jako 13, czyli 13 grudnia (data wprowadzenia stanu wojennego).

Mimo problemów, formacja szybko wydawała kolejne albumu. Debiutancki „Biada, biada, biada”, nagrany w roku powstania zespołu a wydany dwa lata później, jest uznawany przez wielu fanów jako najlepszy ze względu na prostą muzykę i przesłanie. Piosenki „Idą ludzie Babilonu” czy „Rastaman nie kłamie” znane są do dziś nawet najmłodszym fanom.

Później było znacznie poważniej, bo na „Nabij faję” teksty piosenek były już bardziej dopracowane i dojrzałe. „Wolny naród” i „Równe prawa” odbierane były jako bardzo polityczne. Także muzyka stała się mroczniejsza, z wieloma dźwiękami bębnów oraz wariacjami dubowymi. Album został nagrany po wspólnej trasie z brytyjskim zespołem Misty In Roots, po której doszło do bardzo ważnej roszady – Paweł Kelner został zastąpiony przez Darka „Maleo” Malejonka grającego wcześniej w formacji Kultura.

– Płyta jest przebasowana. Nie mieliśmy doświadczenia studyjnego. Wokalom brakowało koncertowej naturalności i uniesienia. A jednak była to zapowiedź nowego kierunku – ocenia Robert Brylewski.

W tym czasie w grupie notowana była wielka rotacja muzyków. Obliczono, że w całej historii przewinęło się ich około stu. – Powoli wprowadzaliśmy zasadę, że kto jest zdolny i czuje się na siłach, może z nami zagrać – wyjaśnia Robert Brylewski.

W związku z tym muzycy występowali pod wspólną nazwą Izrael-Kultura, bo członkowie obu połączonych grup wykonywali repertuar tych zespołów wspólnie na scenie. Doprowadzało to też do różnych nieporozumień. Z powodu faktu, że muzycy chcieli gaż dla dwóch zespołów za występ na festiwalu w Poznaniu, nie zagrali wcale. – Zasadniczo utwory Roberta graliśmy podczas pierwszej części koncertu, a moje podczas drugiego seta. Zmienialiśmy się również instrumentami, na przykład Robert w secie Kultury grał na perkusji, a ja grałem na perkusji w trakcie seta Izraela. Ale firma płytowa nie chciała się zgodzić na taką podwójną nazwę zespołu, więc już pozostaliśmy przy pierwszym członie – wspomina tamten okres Dariusz Malejonek.

Takie drobne incydenty nie zatrzymywały jednak niezwykle owocnych sesji nagraniowych. Pod koniec lat 80. nadszedł bowiem czas już trzeciego albumu. „Duchowa rewolucja” przyniosła hit „Nikt” z repertuaru Kultury, kompozycję tytułową oraz wiele wersji dubowych.

– To była pierwsza płyta, nad którą pracowaliśmy sami. Na niej uczyliśmy się miksować nagrania, robić dogrywki. Wtedy zacząłem myśleć o produkowaniu płyt. Płytę nagrywaliśmy w Rzeszowie – spędziliśmy tam 40 dni, bo równocześnie nagrywaliśmy też albumy Armii i Deutera – opowiada Brylewski i trzeba pamiętać, że te jego studyjne zabawy zaowocowały z czasem powstaniem legendarnego studia Złota Skała.

izrael-02-na-piatej-edycji-festiwalu-afryka

Skład zespołu stał się stabilny w 1989 r. kiedy Izrael wyjechał do Czechosłowacji. „Wolny naród” dedykowano uwięzionemu Vaclavowi Havlowi, a „Równe prawa” poświęcono pamięci Jana Palacha, który dokonał samospalenia po wydarzeniach Praskiej Wiosny’68. – Dochodziło do scen, że żołnierze czapki deptali. Właściwie to pierwsze profesjonalne koncerty Izraela. Zachowywaliśmy pełną kontrolę nad tym, co działo się na scenie – opowiada Brylewski.
Rok później nadszedł największy przełom. Muzycy wyjechali do Londynu, gdzie w studiu Ariwa nagrali jeden z najlepszych albumów w historii polskiej muzyki „1991”. Nagranie zajęło zaledwie trzy 12-godzinne sesje, a w Polsce dokonano już tylko kosmetycznych prac. Oceniano krążek jako wyprzedzający swoją epokę, a utwory takie jak „See I & I”,„Progress”, „Live To Love” czy „Ride On!” weszły do kanonu polskiego reggae. Choć z reggae niektóre wiele wspólnego już nie miały, przemieszając je czasem z dźwiękami rockowymi, czy improwizacjami jazzowymi za sprawą grającego do dłuższego czasu w zespole Włodzimierza Kiniorskiego.
Problemem stały się jednak inne projekty muzyków. Coraz większe sukcesy zaczęła odnosić Armia, w której grał Robert Brylewski i Darek Malejonek. Ten ostatni miał też już projekt Houk, bardzo uznawany przez prasę muzyczną. Wszystkiego na raz ciągnąć się nie dało.

Jeszcze w 1994 r. wyszła pierwsza i jedyna jak dotąd oficjalna koncertówka Izraela „Live’93” (nagrania z Krakowa i Białegostoku) na wznowieniach noszącą tytuł „Życie jak muzyka”, ale w 1995 r. ogłosił swoje rozwiązanie. To właśnie po tej decyzji Robert Brylewski wypowiedział słowa, które zasmuciły wielu fanów. Ci, którzy przyszli na pożegnalny koncert zespołu, nie mogli nawet wysłuchać muzyki po raz ostatni, bo impreza nie doszła do skutku z powodu awantury ze służbami porządkowymi.

Jeszcze w 1997 r. Robert Brylewski wydał pod szyldem zespołu swoje wariacje na temat piosenek grupy pod tytułem „In Dub”, a później Izrael zamilkł na wiele lat, a tylko niektóre piosenki można był usłyszeć na koncertach jego nowego projektu – Robert Brylewski i Świat Czarownic. – Izrael to zamknięta historia, dwanaście lat istnienia i konkretna funkcja społeczna. Było to jakieś bajkowe doznanie, coś niezwykłego – mówił jeszcze w 2000 r.

Sześć lat później zmiękł. Nie wyjaśnia tego jakoś dobitnie, nie przekonał wielu fanów, że reaktywacja była konieczna, ale przecież dla wielu nie ma to znaczenia. – Okazało się że misja jest dalej aktualna, dalej uniwersalna i dalej, pomimo iż się zmienił ustrój, zmieniło się bardzo wiele, te takie rzeczy uniwersalne, o których zawsze śpiewaliśmy, się nie zmieniają i są dalej aktualne – wyjaśnia Dariusz Malejonek.

Na festiwalu w Ostródzie w 2006 r. doszło bowiem do znaczącego wydarzenia. Muzycy Izraela spotkali się na scenie grając pod szyldem Magnetosfera. Wyszło to dość kulawo, słychać było, że wiele lat przerwy sprawiło, że nie są zgrani, ale fani wybaczyli, a pod sceną, mimo siąpiącego deszczu, zgromadziły się tłumy. Wielu z festiwalowiczów przyznawało zresztą otwarcie, że przyjechali tam tylko dla tego jednego koncertu.

Okazał się on jednak niejedynym. Magnetosfera zaczęła grać regularnie, a po jakimś czasie doszło do płynnego przejścia do starej nazwy. Była to kolejna niekonsekwencja, bowiem już jako Magnetosfera muzycy wyjaśniali, że stara nazwa jest przeszłością.

Jesienią 2008 r. po 17-letniej przerwie wyszedł kolejny studyjny album Izraela. Nazywa się „Dża ludzie” i składa się na niego 14 nowych kompozycji. Do nagrań muzycy zaprosili swoje dzieci. Na płycie wystąpiły więc siostry Brylewskie, córka Maleo oraz syn Kelnera. Część nagrań dokonano w londyńskiej „Ariwie”, gdzie grupa rejestrowała swój poprzedni studyjny album.

izrael-01-na-piatej-edycji-festiwalu-afryka

– Ta płyta to zarówno w formie jak i w treści suma naszych doświadczeń, a poza tym nigdy nie patrzyliśmy na swoją twórczość i nie zakładaliśmy, że nasza muzyka, czy teksty będą miały taki, a nie inny charakter. To są nasze wypowiedzi, to co mamy do przekazania innym ludziom. Co więcej, z wypowiedzią połączoną z nośnym środkiem, jakim jest muzyka, wiąże się duża odpowiedzialność i trzeba sobie z tego zdawać sprawę. Dlatego nie śpiewamy o jakichś głupotach, tylko raczej o sprawach dość ważnych, jakie nas poruszają. Ale mimo to dalej nigdy nie mamy z góry żadnego planu, czy założenia – opowiada o albumie Paweł „Kelner” Rozwadowski.

Zespół zdobył 1 miejsce w kategorii „płyta roku” podsumowującym 2008 w magazynie Free Colours, a za najważniejsze wydarzenie uznano jego nowe nagrania. Muzycy nagrali także ciekawy teledysk nagrany w tramwaju poruszającym się stołecznymi ulicami. W planach jest niebawem wydanie dubowej wersji „Dża ludzie”.

Podstawowa dyskografia:

Biada, biada, biada (płyta analogowa Pronit, później wznowienia na kasetach i płytach kompaktowych, 1985)

Nie poddawaj (singiel winylowy, Pronit, 1986)

Nabij faję (płyta analogowa, później wznowienia na kasetach i płytach kompaktowych Pronit, 1986)

Duchowa rewolucja vol. 1 (płyta analogowa, Arston, 1987)
Duchowa rewolucja vol. 2 (płyta analogowa, Fala, 1991)

1991 (płyta kompaktowa i kaseta, później także na winylu, DNA, 1991)

Live 1993 (kaseta, później także płyta kompaktowa, Phonex, 1994)

In dub (płyta kompaktowa i kaseta, Złota Skała, 1997)
Duchowa rewolucja (płyta kompaktowa i kaseta, W Moich Oczach, 2003)

W Koperniku – Live (DVD, Metal Mind Productions, 2006)

Dża ludzie (płyta kompaktowa, Lemon, 2008)

W materiale wykorzystano: Fragment wywiadu ze strony KreaturaNG, fragment rozmów dla magazynu Free Colours nr 2 i nr 10, wypowiedzi muzyków zamieszczone na stronie internetowej Magnetosfera.eu, fotografie z archiwum zespołu , organizatorów festiwalu „Afryka” oraz strony internetowej grupy

DODAJ KOMENTARZ