R.A.P. „Track of Truth”

0
697
R.A.P.
„Track of Truth”
(Zima, 2011)

Nie udało mi się nigdy wiedzieć na żywo tego zespołu i bardzo żałuję. Istniejąca w latach 80. zaledwie dwa lata formacja zalicza się bowiem do tzw. wielkiej piątki (razem z Daab, Izrael, Bakszysz i Gedeon Jerubbaal) i to jak najbardziej zasłużenie.

Wydawnictwa na czarnym krążku doczekała się dopiero po trzech dekadach działalności, ale nawet dziś, w epoce znacznie lepiej rozwiniętej techniki audio, te nagrania robią wrażenie.

Oczywiście, że jakość 7 (6 studyjnych i 1 koncertowy) znajdujących się na krążku nagrań jest kiepska, ale rekompensuje nam to klimat tej muzyki. Bo nie mamy wątpliwości, że w tych niezwykłych dla polskiego reggae latach 80. R.A.P. był zjawiskiem unikalnym i pionierskim, że jego muzycy, pewnie trochę nieświadomie, kładli podwaliny pod fundament wielkiego domu, jakim stała się nadwiślańska odmiana muzyki jamajskiej.

I choć zachowanych jest tu kilka kanonów klasycznego reggae – wszystkie teksty są po angielsku, a w piosence „R.A.P. Generation” mamy pierwsze dźwięki dubowe w polskim reggae, to jednak nie zapominajmy, że gliwicki zespół był równolegle przykładem łączenia reggae z punkiem.

Nie bez powodu do dziś pozostaje najbardziej cenioną grupą krajową wśród „czubatych” kolegów. Ta płyta to absolutny rarytas i hołd po latach dla klasyków. Nie wyobrażam sobie mojej półki bez niej.

Jarek Hejenkowski

Recenzja ukazała się w magazynie Free Colours nr 17.

DODAJ KOMENTARZ