Joggo

0
601

Muzyka reggae zawsze szła w parze z piłką nożną. Kochał ją Bob Marley i większość artystów. Piłkowa rywalizacja stawiała w jednym rzędzie wysokich i niskich, bogatych i biednych. Człowiek, o którym będzie ta opowiastka, też zapowiadał się na wielkiego zawodnika. Ale jego starszy brat wykazał więcej zapału i miłości do gry. Ten brat to dzisiejszy gracz drużyny AC Milan, a w przeszłości Ajaxu Amsterdam, Realu Madryt i Interu Mediolan. Nazywa się Clarence Seedorf. Pomyślicie sobie – kto jest zatem młodszym bratem – chłopak, który porzucił karierę sportowca, by móc rozwijać się w tym, co kocha jeszcze bardziej – reggae.

Arek „Bozo” Niewiadomski

Jürgen Orville Seedorf urodził się w 1980 roku w Amsterdamie, dokąd z Surinamu dotarli jego rodzice wraz ze wspomnianym starszym bratem. Mając naście lat zaczął poszukiwać swoich korzeni w muzyce. Reggae zaszczepił z nim ojciec, który od czasu do czasu lubił posłuchać Marleya i Cliffa. Młody Jürgen dołączył do bandu Kaskawi, z którym grał muzykę etniczną zwaną Kamalama. Po ośmiu latach Joggo wszedł na ścieżkę muzyki serc.

Pochłonęła go w całości – tym bardziej, że miała wiele wspólnego z tym co robił dotychczas. Drugą sprawą było to, że była o wiele popularniejsza w kosmopolitycznym społeczeństwie holenderskim. A Joggo zawsze mierzył wysoko i tu upatrzył sobie miejsce na odniesienie sukcesu. Te przyszły szybko, bo okazało się, że w młodym muzyku i śpiewaku drzemią ogromne pokłady energii i talentu. Tak obok niego pojawił się Jah Decko, który był szefem zespołu Dreddayouthz, a poza tym prowadził wraz z żoną Miriam wytwórnię Dredda Records.

W 2008 roku dzięki owej współpracy nagrany został mixtape o tytule „Beware”, na którym Joggo był producentem części muzyki i oczywiście śpiewał do w większości własnych tekstów. Utwór tytułowy okazał się tak niesamowity, że z miejsca zwrócił uwagę publiki i mediów na nową twarz holenderskiej sceny. Ulepszoną wersję numeru „Beware” Joggo nagrał na rytmie „Kingdom” wyprodukowanym przez Massive B. Po tym posypały się propozycje koncertowe – pojawiał się przede wszystkim w Niemczech, gdzie scena działa o wiele prężniej, tym bardziej, że zaproponowano mu liczne sesje nagraniowe. Do tej pory prezentował się wielokrotnie na różnych riddim drivenach (m.in. Here I Am, Oooh, Prison Break). Na początku roku wydał singiel „Gundown” – klasyczny modern rootsowy numer z dobrym tekstem.

Ostatnio pojawił się na reaktywowanym rytmie „Police In Helicopter” w utworze „Don’t Stop the Music” i przyznać trzeba, że jego wersja jest bardzo sympatyczna. W kwietniu wyszedł kolejny rewelacyjny singiel z Mr. Patze „I Am Blessed”. Jak widać jego aktywność jest naprawdę godna podziwu. Podobnie jak talent, który artysta spożytkowuje nie tylko na udzielanie się na scenie. Od niedawna Joggo wspomaga zakorzeniony w Niemczech projekt HELP Jamaica (Help Establish Library Projects In Jamaica) mający na celu rozbudowę sieci bibliotek na wyspie dla zwiększenia dostępności dzieci i młodzieży do edukacji.

Osobiście już zacieram ręce na debiutancki album, który pewnie tu i ówdzie składa się w całość i niedługo pojawi się w sprzedaży. A przy okazji przepowiadam w najbliższej przyszłości Joggomanię. I wiem, że nie pomylę się jeśli napiszę, że Joggo będzie jednym z najbardziej znanych artystów europejskiej sceny reggae. Wspomnicie wtedy moje słowa.

Materiał ukazał się w magazynie Free Colours nr 14.

DODAJ KOMENTARZ