Longfingah „Cityopian Spirit”

0
763
Longfingah
„Cityopian Spirit”
(Moanin/Alive, 2011)

Tak jest. Longfingah otwiera się po raz trzeci. Oczywiście pisząc o jego indywidualnej odsłonie. Ten album długo owiany był tajemnicą, gdzieniegdzie tylko pojawiały się pogłoski o liście producentów, którzy zasilili warstwę instrumentalną nowej płyty Berlińczyka.

Zawsze lubiłem niemieckich wykonawców – nawet kiedy używali swego chropowatego języka w znakomitej większości potrafili przekuć jego wady w zalety. Sukcesy Seeed, Jana Delaya czy Nosliwa potwierdzają tę regułę w pełni.

Longfingah jednak odżegnał się od ojczystej mowy, ale znając jego zdolności w swobodnym poruszaniu się w jamajskim patois zdecydowanie mogę mu odpuścić nie korzystanie z germańszczyzny. Płytę otwiera lekko hip-hopowy „Good Morning” nawiązujący do przeszłości wokalisty. Ale potem jest już zdecydowanie reggae/dancehallowo.

Stronę muzyczną ogarnęli m.in. Max Rubadub znany z genialnych remiksów mash-upów wielu wykonawców, Adubta, Dubmatix, Computer Brown, a także „nasz” Dreadsquad w kolejnej odsłonie dobrze już znanej u nas weresji „Sleng Tengu”. Płyta zawiera w sumie 13 utworów, których siła kryje się w przebojowości.

Znakomita większość nadaje się do tańca, a niektóre z nich w tym względzie są zdecydowanie niebezpieczne. Słuchając „Give It To Dem”, “Nottin’ Changed” czy “Tired A Dem” na wspomnianym “Sleng Tengu” sami zresztą tego doświadczycie. Utwór „Nottin’ Changed” na rytmie od Ambassajah ma także bardzo fajny tekst, który odwołuje się do rzeczywistości życia w enerdowskich Niemczech i przemian gospodarczo-społecznych aż do porównań z dzisiejszymi czasami, co dodatkowo przysporzy mu zapewne fanów w Polsce, zwłaszcza wśród kojarzących tamte czasy. Longfingah zaprezentował się znakomicie – sprawdźcie koniecznie – nie zawiedziecie się.

Bozo

Recenzja ukazała się w magazynie Free Colours nr 17.

DODAJ KOMENTARZ