Luciano „Serious Times”

0
707
Luciano „Serious Times” (VP Records, 2004)

Jak do tej pory, jest to chyba ostatnia produkcja Luciano. Pochodzi z 2004 roku i udało mi się ją nabyć w czasie rewelacyjnego koncertu artysty, który odbył się w Poznaniu. Zachęcony świetnym występem (jak dla mnie najlepsza impreza ubiegłego roku), z wielkim zaciekawieniem sięgnąłem po nowy album tego wykonawcy. I nie zawiodłem się!

Myślę, że nie przesadzę określając Luciano mistrzem melodyjnej pieśni reggae, a jego styl modern roots, bowiem właśnie tak odbieram ten krążek. Wiem, że znajdą się lepsi znawcy tematu i skrytykują mój pogląd, ale uważam, że każdy ma prawo do subiektywnej oceny, poza tym muzyka wyzwala rożne emocje.

Wracając do płyty, należy podkreślić, że Luciano to bardzo dobry i mimo wszystko charakterystyczny wokalista, co udowadnia nie tylko na własnych albumach, lecz także na wielu innych, w których użyczał głosu, towarzysząc czołówce współczesnego reggae.

Zresztą na krążku są również goście w postaci Morgan Heritage. Sama płyta to zbiór utworów, które mieszczą się w konwencji rootsowych produkcji okraszonych od czasu do czasu soulowym zaśpiewem lub balladą i tu przyznaję szczerze, że Luciano wypada najsłabiej. Takie piosenki nie są szczytem kompozytorskich umiejętności.

Zdecydowanie lepiej brzmią tradycyjne reggae’owe utwory i te, które opierają się na znanych powszechnie riddimach (np. Stay Away).Zdaję sobie sprawę, że Luciano to artysta, którego należy lubić, żeby namiętnie słuchać, ale mimo wszystko zachęcam do wysłuchania „Serious Times” i gwarantuję znalezienie jakiejś perełki na tym albumie, mam ich tu kilka – Give Praise, Stay Away, Free Up The Weed, Alpha&Omega…

Ponadto warto wspomnieć, że producentami płyty są Joel Chin i Dean Fraser, a wśród muzyków towarzyszących w nagraniach znaleźli się m.in. Sly Dunbar i Dean Fraser. Na zakończenie muszę jednak stwierdzić, że czekam na koncertowy krążek tego wykonawcy. To co zobaczyłem w Poznaniu i filmie, nie odda żaden studyjny album.

I&Igor

DODAJ KOMENTARZ