Pierpoljak
„Legendaire Serenade”
(Barclay, 2010)

Pierpoljak wzbudzał mój podziw od pierwszych odsłuchań jego płyt. Dlatego oblizałem się ze smakiem na nowy album tego sympatycznego Francuzika. Wielki label chyba jednak, mimo posiadania przez artystę statusu gwiazdy, maczał palce w warstwie artystycznej, bo krążek niestety wypada o wiele słabiej niźli ostatnie produkcje.

Serenady i ballady zdecydowanie królują na tym materiale. Mają one reggae’owy posmak, ale choćby były opatrzone najdoskonalszymi tekstami, to nadają się jedynie do posłuchania w domku. Jeżeli potrzebujecie odreagować, odpocząć od pędzącego świata, to ten album jest odpowiedni.

Ładnie spisali się w sekcji rytmicznej bracia Fanfant – Thierry grający na basie i Jean-Philippe na bębnach. Mistrzowskie teksty w tej odsłonie są coraz mroczniejsze. Pojawia się w nich nawet temat śmierci. A już miałem nadzieję, że przy kończącej ostatnią studyjną płytę frazie „C’est fini” i także z niej pochodzącej „Je sens venir la fin” – „czuję, że nadchodzi koniec” wróci teraz jak nowonarodzony.

Pewnie nie stało się tak za sprawą natchnienia poezją pochodzącego z Martyniki Aimé Césara zmarłego w 2008 roku. Zresztą pierwszy numer na płycie dobitnie to potwierdza. Płyta jest mocno liryczna, nastrojowa, bliska tradycji piosenki francuskiej i z pewnością bardzo osobista. Otrzymujemy coś na spokojne wieczory, do przemyśleń o egzystencji i zwolnienia tempa.

Bozo

Recenzja ukazała się w magazynie Free Colours nr 14

CIOCIA OLSON – Brudnopis

CD 2026Z twórczością Oli Ludwiczak zapoznałem się nigdzie indziej jak w Ostródzie, z której...

JAH WORKS #4

Jah Works, 2026 Fanzinów reggae latoś nie spotyka się właściwie, tym bardziej cieszy fakt,...

Reggae nad Wisłokiem – Gramy dla klimatu

Rzeszowski Dom Kultury zaprasza na 11. Festiwal „Reggae nad Wisłokiem – Gramy dla klimatu”...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj