Sakra „Lek na duszę” (Lou & Rocked Boys, 2010)

Choć sami muzycy zespołu, którego nazwa powstała od czeskiego przekleństwa przekonują, że „ta płyta to kolorowy obiad z wielu dań i o dziwo wcale nie ma się po nim zgagi – przeciwnie, nabiera się ochoty na jeszcze”, to ja chyba jakimś zagorzałym smakoszem wrocławskiej formacji nie będę.

Możliwe, że na żywo grupa dysponuje sporym potencjałem, ale w studyjnych nagraniach nie znalazłem wiele dla siebie, ot takie punky-ska-rockowe granie porównywalne z Zabili Mi Żółwia. Jest też trochę reggae w postaci „Ludzi na ulicach”, ale najwięcej piosenek szybkich i potwornie czasem irytującymi tekstami.

Jako młodego małżonka uderzył mnie choćby pewien beznadziejny stereotyp z „Karaibskiego snu”, który opisuje sen o pięknych kobietach opalających się topless na plaży, a później człowiek się budzi i „powraca do monotonii i nudnej żony”. Podsumowując, tak jak lubię mieszanie gatunków, tak mikstura w wykonaniu Sakry kompletnie mnie nie przekonała. Możliwe, że jestem zwyczajnie za stary na takie dźwięki i dla młodszych ludzi właśnie taka muzyka to lek na duszę. Ja jednak pozostaję chory.

Jarek Hejenkowski

Recenzja ukazała się w magazynie Free Colours nr 15.

W INNYM STANIE & Funkastik Riddim Band – Ferajna

Zima Records 2026 To nie jest płyta, którą łatwo zamkniemy w szablonowym określeniu – reggae....

WINTER REGGAE 2026

WINTER REGGAE 2026 13-14.03.2026 Zapraszamy na najcieplejszy festiwal tegorocznej zimy! Jak co roku Gliwice staną się miejscem...

DON’T CRY JAMAICA

Ten projekt powstał z potrzeby serca, by pomóc zranionej przez żywioł Jamajce. Wyspie, z...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj