THE DJANGOS „ Hot & Fire”

0
348

THE DJANGOS „ Hot & Fire”                                                                                                   produkcja zespołu 2017

Na skraju mojego biurka wzrastała z każdym dniem góra pięknie wydanych, różnokolorowych płyt, które oczekiwały cierpliwie, gdy ten zły pan recenzent sięgnie po skrawek plastiku z zapisem cyfrowym dźwięków grupy szaleńców, którzy jeszcze wierzą w siłę kompakt dysku. I tak oto przyprawiony okładkową papryczką debiut The Djangos wbił się  w moje uszy i serducho. Słyszałem o projekcie wiele dobrego, zwłaszcza, że i kilka z osób tworzących zespół, nie jest mi obca. Nie zawiodłem się, wszelkie z możliwych przypraw muzycznych znalazłem w menu zaoferowanym na „Hot & Fire”. Niewątpliwym odkryciem dla naszego światka wokalnego  jest Natalia „Ka”, którą wspiera głosami, niezrównana Monika Biczysko. Kunszt najwyższej klasy, ale intryguje mnie jedno pytanie, jak wybrzmiałby w wykonaniu tego fantastycznego duetu utwór w języku polskim, może dowiem się niebawem. Chciałbym się pomylić, ale historia dowodzi, że w naszym kraju nie docenia się projektów ambitnych, nowatorskich, poszukujących i prezentujących szerokie spektrum możliwości technicznych muzyków, czy producentów. A taka właśnie jest płyta, którą mam przyjemność opisywać. Tutaj nie ma cukierkowatych piosnek, które liczą na tandetny poklask. Świetnie zaaranżowane kompozycje nie są łatwym do sklasyfikowania produktem, bowiem stylistyka jest tak różnorodna, że próba zaszufladkowania kończy się fiaskiem. Niewątpliwie za punkt wyjścia mogło posłużyć reggae, co w liniach basu, a czasem aranżach sekcji dętej zostało wyrażone, lecz byłoby to zbyt duże uproszczenie, bowiem niejednokrotnie zespół eksperymentuje z łamaniem rytmu wykorzystując jazzowe i swingujące konwencje z elektroniką  oraz dubem w tle. Dla znawców trójbarwnych brzmień, niewątpliwą gratką będzie cover legendarnego zespołu RAP, czyli „Reggae Rockers”, który doczekał się wcześniej mniej udanych prób interpretacji. Tym razem, odarty ze swej szorstkiej surowości, prezentuje się świetnie, ubogacony sekcją dętą, podbudowany zmyślnym aranżem, choć inny, to raduje swoim nawiązaniem do pierwowzoru. Krążek zamyka promujący album „Messajah”, chyba najbardziej z reggae’owych utworów na płycie. W podsumowaniu muszę przyznać, że The Djangos zawiesiło sobie poprzeczkę bardzo wysoko, a innym rzuciło wyzwanie. Zastanawiam się jednak, czy tak ambitny projekt odnajdzie swoje miejsce na rynku muzycznym. Mainstream nie zrozumie, a underground może być za ciasny. Jakże w tym wypadku chciałbym się pomylić, z całego serca winszując debiutu i życząc powodzenia.

I&Igor

płyta do kupienia: https://sklep.zima.slask.pl/1951-the-djangos-hot-fire.html

DODAJ KOMENTARZ