@udioMara prezentuje

0
10473

Mija właśnie lat dwadzieścia od momentu, w którym do publicznego obiegu trafiła pierwsza filozoficzna refleksja na temat warunków wystarczających dla powstania nowej kultury. Przypomniał mi o tym album „Generacja” autorstwa Michała Wasążnika (foto) i Roberta Jarosza (tekst), stanowiący jeden z tomów trylogii* na temat alternatywnej kultury w Polsce.

Robocza hipoteza nie jest tam sformułowana „expressis verbis”, warto więc może ją przypomnieć dla własnej pamięci i rozszerzenia pola percepcji potencjalnie zainteresowanych tematem. Można to nazwać hipisiarskim sentymentem. Na szczęście, czy na nieszczęście, rege jest w nowej epoce czymś więcej, niż to, co głosili jej prorocy. Profetyczny motyw niemal w całości zaginął. Jest co jest a będzie to, co będzie – głosi dziś przesłanie rege.

Profetyzm jako misja awangardy został już wyparty przez publicystykę. Nie wiem, dopóki nie uwierzę. A gdy uwierzę – nie wiem, lecz już inaczej niż przedtem. Kto wierzy politykom jest wyznawcą nowej wiary. To, co już było – to było, co ma się stać – to się stanie. Dla kochających miłość. Dla niecierpliwych zamęt. I tyle. Zbyt łatwo zapominamy przestrogę, jaką nam zostawił Georgiades: – „Rzeczywista różnica między kulturami jest głęboko zakorzeniona w odmiennych sposobach myślenia na temat wiary. Sposób myślenia, jaki wyzwala w nas nadzieja, odmienny jest od tego, jaki jest związany z nadzieją w ich myślach. Oto dlaczego mamy trudności w zrozumieniu jeden drugiego. Jest to niezbyt wiele, gdy bierzemy pod uwagę naturalne różnice a wynika raczej z tego, że nasze zaufanie nie jest związane z ich marzeniami, wyobrażeniami i snami a ich nijak nie dotyka tego, o czym my śnimy i marzymy i co sobie przy tym wyobrażamy. I choć jest to niewielka różnica, to jednak istotna, umożliwiająca bądź uniemożliwiająca nasz wzajemny kontakt”.

Chciałbym, żebyśmy widzieli muzykę jako wielowymiarowy fenomen a jej historię jako wielowątkową opowieść, trwającą tyle samo co czas opowiadania. I choć wydać się to może nierealne, pozostałoby takim rzeczywiście gdyby nie magia. Magiczny realizm raz spotkany nie da już o sobie zapomnieć, łącząc się z dźwiękiem, tonem i melodią, choćby nawet z taką nieistniejącą. Znaczenie ma nie tylko pamięć zdarzeń, ale i to, że sens im nadaje zarówno większa całość jak i minimalny aspekt. Co polecić warto osobnej uwadze. Czasem człowiek coś powie i nie pamięta potem. A fajne. Z żalu za tym powstają książki, pamiętniki i inne grafie.

*Trylogia ta to typowe dzieło otwarte, w myśl koncepcji Umberto Eco, którego jeden biegun to „Obok albo ile procent Babilonu” M.R. Makowskiego i M. Szymańskiego a drugi to kolejne słowotoki, powstające na fali resentymentu za minioną epoką.

Felieton ukazał się w magazynie Free Colours nr 17.

DODAJ KOMENTARZ