BEAT CULTURE – Promieniotwórczość

Zima, 2026

Z twórczością Roberta Brylewskiego nie sposób nie mieć kontaktu będąc świadomym słuchaczem czy miłośnikiem krajowej muzyki ostatnich 50. lat. Projekty, w których brał udział, często były wręcz ikonicznymi, a niejednokrotnie jego produkcje wyznaczały pionierskie standardy stylistyczne. Jakież jednak było moje zdziwienie, gdy zasłyszałem niedawno, że szykowana jest płyta, na której zagoszczą jego niepublikowane wcześniej wytwory. Oczywiście pamiętam, że najświeższy 52UM powstał po śmierci artysty, jednak na bazie nie tak odległych koncepcji utworów jak w przypadku zapowiadanego krążka. A wszystko przez krążące gdzieniegdzie informacje o dawnych sesjach Warsaw Beatowych czy PRA52UMowych, z których dałoby się pozyskać jeszcze jakieś numery. Takowe właśnie odkopał po około 20. latach Dr. Radek (Konrad Januszek) współpracujący z Brylem, zanim 52UM objawił się oficjalnie światu, oraz współdziałający nad projektem Warsaw Beat 2. Odkopał to jedno, ale podzielił się nimi z Szawłem Płóciennikiem, artystą wizualnym (malarz, rysownik, twórca komiksów) oraz muzykiem znanym z formacji Apacze Z Wolnej Woli i Żelazna Brama czy Miood. Obaj podjęli decyzję, by z poszanowaniem oryginalnych plików dopisać do nich “brakujące” elementy i złożyć je w całość. Tak powstawał od jesieni 2025 roku album “Promieniotwórczość”, którego premiera zapowiedziana jest na tegoroczny festiwal Róbrege. Kiedy dostałem album do recenzji przez moją głowę przeszły dwie myśli. Po pierwsze – co pomyślałby o takim projekcie sam Robert; po drugie – czy pozostałości dawnych sesji mają szansę obronić się bez muzycznego koordynatora jakim był Afa? Nie zastanawiając się jednak długo odpaliłem odtwarzacz. Utwór “Ziemia” z miejsca uderzył mnie dość charakterystycznym i rozpoznawalnym bitem, który jednoznacznie skojarzył mi się z dokonaniami Bryla z czasów Warsaw Beatowych produkcji. Tekst utworu napisali Tomasz Głąb i Szaweł Płóciennik i myślę, że przy akompaniamencie akustycznych gitar zupełnie fajnie wpisuje się we wspomnianą czasoprzestrzeń pomiędzy Warsaw Beatem i 52UMem. Dub-technowo rozpoczynający się numer “W dolinie” gdzieś majaczy w tle Falarkowymi gitarami. Tu wyraźniej czuć wpływ Dr. Radka, zwłaszcza w warstwie tekstowej. Ma więcej naleciałości 52UMowych, ale wszystko trzyma się kupy. “Przywileje” mi osobiście nie przypadły do gustu. Mocno monotonna narracja, podkład i warstwa wokalna jakby pływały każde swoim stylem po dwóch stronach basenu. “Guru” zaś stylistycznie trudny do określenia inaczej niż “breakbeatowy”. Co ciekawe, tytuł i zawartość z odniesieniami do Sławomira Gołaszewskiego, którego głos został wykorzystany w utworze, poczytuję jako hołd oddany Gołemu, którego wszyscy trzej uczestnicy tegoż muzycznego przedsięwzięcia byli sympatykami (warto przypomnieć, że Szaweł Płóciennik jest autorem komiksu “Moja Terapia” stworzonym wraz z Gołaszewskim, a wydanym w 2012 roku). Balladowa “Mucha” z przebitkami z “Popiołu i Diamentu” Wajdy i tekstem Dr. Radka, to niemal autorskie dzieło, choć w tle pobrzmiewa lekki, elektroniczny podkład i jakże rozpoznawalne efekty, mi osobiście przywołujące wspomnienie “Tehno Terroru” Maxa i Kelnera. “Papierosy Spring” to zaś hołd oddany samemu Robertowi. Utwór z bardzo niskim basem niczym ciężki sprzęt pracujący w oddali i pastiszowym tekstem, o który mógłbym podejrzewać Bryla w ramach domowej sesji czy próby. Siódmą piosenką na płycie jest “Siedem”, rozpoczynającą się techniawkowym, kwaśnym loopem perkusyjnym przykrytym lirycznym tekstem. Trochę wybija z rytmu śpiewany do balladowej gitary przerywnik “Zaśnij już synku mój” mnie lekko drażniący, zwłaszcza w kontekście stylu utworu. Za to elektroniczne efekty słyszalne w “Mam w sercu ciebie” to już czyste nawiązanie do Warsaw Beatowej konwencji. Bardzo czuć w tym numerze “rękę” Roberta. Całość, włącznie z tekstem bardzo mi się podoba. Myślę, że taki numer z czystym sumieniem i chęcią Brylu wypuściłby w odmęty Internetu. Z kolei “Luxus” ma tekst, który Robert melodeklamował z Dr. Radkiem bez wątpienia. Muzycznie za to czuć Robertowego ducha najmniej w tej właśnie piosence. Na przód wybijają się delikatne gitary i całość jest z tego powodu troszkę nierówna względem zaangażowanego przekazu. Album kończy numer “Noc”, nieco eklektyczny, oparty na gitarowym riffie i fajnym, lekko zdystansowanym, połamanym biciem, do jakich Robert przyzwyczaił słuchaczy i fanów swoich produkcji. Tu jednak przebija się solo przesterowanej gitary Roberta. Nie jest mi łatwo odnieść się do całości, zwłaszcza nie znając oryginalnych plików wykorzystanych przez Radka i Płóciennika – choć jak wspomniano powyżej – miksy odbyły się z poszanowaniem oryginałów. Album jest ciekawy, mocno eklektyczny, będąc wypadkową między Warsaw Beat – i to zwłaszcza drugą częścią (“11-12 2004”) oraz 52UMowymi dokonaniami. Czuć na nim mocny wpływ Dr. Radka – w warstwie tekstowej oraz kompozycyjnej. Ciekaw jestem, czy którykolwiek z tekstów pochodzi z czasów wspólnych prób i sesji, jakie muzycy odbywali przed laty? Jestem przekonany, że niektóre z pomysłów bardzo podobałyby się Robertowi, bo najzwyczajniej siedzą w klimacie, który lubił i w którym tworzył. Zobaczycie, że po lekturze “Promieniotwórczości” sami sobie zaczniecie zadawać pytania, bo ten krążek pozostawia takowe w głowie. Odpowiedzieć na nie mogą tylko sami twórcy, a ja mam nadzieję, że będzie okazja im takie pytania zadać, by poznać więcej szczegółów. Mamy zatem z jednej strony ciekawy dokument, z drugiej interesujący wątek praktycznie współczesny nadający innego wymiaru schowanym do szuflady szkicom kompozycji sprzed lat. Osobiście cieszę się, że taka płyta powstała – zarówno Dr. Radek jak i Szaweł Płóciennik dopisali kolejną kartę do Brylowej legendy.

Arek „Bozo” Niewiadomski

Płyta: https://zima.sklep.pl/beat-culture-promieniotworczosc.html

Sinead O’Connor „Wspomnienia”

Wydawnictwo Agora 2021 To nie jest nowe wydawnictwo, ale w związku z bardzo nikłymi zasobami...

The Djangos – Piosenki Drogi

Zima Records 2026 Długo kazali czekać na swoje nowe wydawnictwo, a i zniknęli gdzieś ze...

Grand Festival Róbrege Róbczad 2026

26 września, Klub Palladium, Warszawa, start g. 17.30. Grand Festival Róbrege Róbczad to najstarszy festiwal...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj