Sinead O’Connor „Wspomnienia”

Wydawnictwo Agora 2021

To nie jest nowe wydawnictwo, ale w związku z bardzo nikłymi zasobami literatury polskojęzycznej, w której pojawia się temat reggae , postaram się przedstawiać te książki z trójbarwnymi wątkami w tle.  Chyba nie jest zaskoczeniem, ze wspomnienia Sinead O’Connor, uznawanej przez wielu za artystkę kontrowersyjną, znajdują się w tym zestawieniu. Jej gest z podarciem zdjęcia Jana Pawła II oraz duchowe podróże, ale i bezkompromisowa walka o prawdę, budziły ogromne emocje, odsuwając na dalszy plan jej muzyczne dokonania. Kto jednak chce odkryć  wyjaśnienia artystki jakie było podłoże gestów, działań oraz przemian religijnych, musi zatopić się w lekturze. Dodam tylko, że na wiele decyzji w jej życiu wpłynęła relacja z matką, co wielokrotnie ujawnia się na stronach książki.  Mając w swojej pamięci także własne wątpliwości, gdy Sinead wywoływała kolejne „skandale”, dziś jestem mądrzejszy czytając między wierszami, jakie piętno odcisnęło dzieciństwo i czas bycia nastolatką, która ostatecznie opuszcza toksyczne środowisko domowe. Jednak tę historię zostawiam do oceny czytelnikom. Skupię się na związkach Sinead z reggae. Już na samym początku książki napisała: (…) „Słyszałam wiele piosenek w radiu w samochodzie(…). Uwielbiam 54-46 Was My Number. Ubóstwiam kawałki reggae Israelites i Uptown Top Ranking. Nigdy nie usłyszałam żadnego reggae poza tymi trzema piosenkami – uwielbiam je.” I jeszcze jeden cytat z okresu dzieciństwa.(…) „Widziałam w telewizji jeszcze jednego faceta od reggae, nazywał się Bob Marley. Nosił niebieską koszulę, a jego włosy były naprawdę długie i całe w strąkach.(…)Śpiewał o mieszaniu czegoś, stirring up, ale nie wiedziałam , co ma na myśli.” Później ten facet będzie inspiracją do wyjątkowej manifestacji artystki w programie telewizyjnym oraz do nadania imienia Nesta jednemu z synów.  

Jako osiemnastolatka podpisuje swój kontrakt i wyjeżdża do Londynu. Tam zaczyna się jej poważna muzyczna droga i spotkanie z Braćmi Rasta. Duży wpływ na kontakt z reggae odegrał niejaki Fachtna, o którym napisała: (…) „Ma cały pokój zastawiony regałami pełnymi płyt.(…)Te, które królują na jamajskich listach przebojów, kupuje w Dub Vendor na Ladbroke Grove. (…)Fachtna zabrał mnie na spotkanie z jego znajomym Leroyem, na którego mówią też Lepke.” Odkrywa także, czym jest sound system. (…) „Na chodniku przed swoim stoiskiem Leroy ustawił mikrofon. Na Jamajce robią coś wspaniałego – dodają do nagrań podkład bez żadnego wokalu, żeby ludzie mogli sobie sami do niego śpiewać”. Sinead analizuje wnikliwie również teksty, co jeszcze bardziej zbliża ją do tej duchowej muzyki wypełnionej cytatami z Pisma Świętego. Poza perspektywą wsiąkania w klimat Londynu lat 80-tych, buntowniczej natury artystki ( co rusz pada określenie – punkówa, wykorzystanie „War” Marleya w telewizji ), zgłębianiu Rastafariańskiej filozofii   ( cyt.: „Jestem wyraźnie niedouczona z kwestii rastafarianizmu”) i solidarności z Czarnym muzykami, jeszcze  dwa spotkania odegrają istotną rolę jeżeli chodzi o związki artystki ze środowiskiem reggae. Pierwszym była współpraca z Adrianem Sherwoodem, o którym wspomina tak: (…) „ Z Adrianem Sherwoodem byliśmy przez długi czas nierozłączni. Pracowałabym z nim nad czymkolwiek, zaśpiewałabym książkę telefoniczną, gdyby tylko ją nagrywał. Jest najbardziej niezwykłym producentem na świecie, podobnie jak konstruktorem skrętów – zwijał je dla mnie i pisał na nich urocze liściki miłosne”. Drugie wydarzenie, to… „W 2005 roku miałam szczęście  pojechać do Kensington na Jamajce i nagrać  Throw Down Your Arms ze Sly’em and Robbiem, najbardziej niesamowitym zespołem na Ziemi.” Jak relacjonuje w książce trasy z legendarnym duetem były nie tylko muzyczną relacją. (…)”Trochę się w sobie zadurzyliśmy z Robbiem Shakespearem i nawiązaliśmy stary dobry romans. Później, kiedy byliśmy w trasie koncertowej promującej płytę, mieliśmy z Robbiem wielkie łóżko w głębi autokaru. Uwielbialiśmy grać koncerty, ale byliśmy też w sobie szaleńczo zakochani.” Czy to tylko mit? Dziś już nie zapytamy ani Sinead, ani Robbiego. Niestety. Został świetny album nagrany w Tuff Gong. I książka. Co jeszcze łączyło Sinead z Jamajką? Nie zaskoczę, bo i ona tego nie ukrywała. Zioła. Była namiętną zwolenniczką używania, ale urywa ten wątek. Bo i ta książka pozostaje jakby niedokończona. Zdecydowała się pójść do szkoły i napisała o zaczynającym się „nowym świecie”. Może nie spodziewała się, że jej czas tu, zamknie się w cyfrach 5 i 6. Tyle przeżyła – 56 lat.

I&Igor

Grand Festival Róbrege Róbczad 2026

26 września, Klub Palladium, Warszawa, start g. 17.30. Grand Festival Róbrege Róbczad to najstarszy festiwal...

CIOCIA OLSON – Brudnopis

CD 2026Z twórczością Oli Ludwiczak zapoznałem się nigdzie indziej jak w Ostródzie, z której...

JAH WORKS #4

Jah Works, 2026 Fanzinów reggae latoś nie spotyka się właściwie, tym bardziej cieszy fakt,...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj