AudioMara „Maksidap“

0
781
AudioMara „Maksidap“ (Hey Joe,2005)

Pozycja jest wyjątkowa z kilku powodów. Po pierwsze – jest to kompilacja muzyki i literatury, bo wydawnictwo to oprócz muzyki składa się z książeczki. Jej treść stanowi poprawiona edycja rozdziału książki „Reggae – Rastafari“ Sławomira Gołaszewskiego. Rozdziału zatytułowanego „Dee-Jay’e, toasterzy i dub”.

Dla wielu polskich fanów muzyki reggae owa książka jest już pozycją kultową, a dla tych, którzy jej jeszcze nie czytali, powinna stać się lekturą obowiązkową. To z pewnością najlepsza książka o muzyce reggae i kulturze rastafarian, a właściwie jedyna rzetelna pozycja napisana na ten temat w języku polskim. Niewielu jest też w Polsce ludzi, którzy tak głęboko „przegryźli” tę tematykę jak jej autor.

Niewielu jest również w Polsce muzyków, którzy zasłużyli się w polskiej muzyce tak, jak Robert Brylewski, który obok Sławka Gołaszewskiego jest twórca muzyki z płyty Maksidap. To drugi powód, dla którego warto zdobyć tę płytę. Świadomie używam zwrotu zdobyć, gdyż nie wiem, jak będzie z jej dostępnością. Płyta jest bardzo osobliwie wydana przez warszawski sklep Hey Joe (www.heyjoe.iq.pl ).

Obok wymienionych wyżej Gołaszewskiego i Brylewskiego, na płycie tej udzielają się m.in. tacy muzycy, jak: Kristafari (Stage Of Unity), Mamadou Diouf, Piotr „Stopa” Żyżelewicz, Ireneusz

Wereński czy Władysław Komendarek Płytę otwiera psychodeliczny, momentami noise’owy „Duch melodyi“. Jest to muzyczna ilustracja do recytowanego przez Gołaszewskiego wiersza Kazimierza Przerwy-Tetmajera pod tym samym tytułem. Utwór ten odebrałem jako swoisty prolog, który zaczyna opowieść. A opowieść to niezwykła, pełna liryzmu i tajemnicy. Tajemnicy, której wcale nie chce się rozwikłać, gdyż celem tutaj staje się sama podróż, nie zaś jej kres. Podróż, która nawet na chwilę nie przystaje, jednocześnie wywołując swoiste deja vu, że tutaj już kiedyś byliśmy. Dzieje się tak za sprawą powracającej wciąż pięknej melodii zagranej na klarnecie przez Gołaszewskiego. Jeśli przeczytacie wspomniany wyżej wiersz Przerwy-Tetmajera, wszystko stanie się jasne. Ta melodia klarnetu to zdaje się najlepsze zobrazowanie owego ducha, o którym pisze poeta.

Dodatkowego wymiaru nabiera ta muzyka w kontekście wspomnianego rozdziału z „Reggae – Rastafari” Czytając o tajnikach i historii dub i słuchając znakomitej muzyki możemy dokonać bardziej całościowego oglądu. I to kolejna cecha, która czyni to wydawnictwo wyjątkowym.

I tak sobie myślę, że w czasach, kiedy króluje dancehall i ragga, a wykonawcy tych gatunków wywodzących się z reggae często pomijają całą głęboką treść, którą ta muzyka z sobą niesie, wydawnictwo takie jak Maksidap jest jak perła rzucona przed wieprze.

Myślę też, że pewnie do niewielu ta płyta trafi. A odbiorcy, którzy coraz częściej szukają w reggae tylko rozrywki czy podkładu do tańca, odnajdą w tej muzyce to, co leży u jej korzeni. Głęboką kulturową tradycję i przesłanie. Płyta zawiera 10 utworów, z których 6 było wydanych w 1998 roku na kasecie zatytułowanej Maxidub „Trance Global Mesage”.

Zachęcam jednak do nabycia tej płyty także tych, którzy tę starą kasetę Maxidub posiadają. Argumentem ku temu niech będzie oryginalne wydanie, dodatkowe utwory i wszystko to, co pozwala traktować to wydawnictwo jako coś więcej niż płytę z muzyką.

(Ława)

DODAJ KOMENTARZ