King Dubear „From the Bear’s Den”

King Dubear
„From the Bear’s Den”
(Paproota, 2010)

Choć dub to dla mnie przede wszystkim bardzo fajne dźwięki i eksperymenty z lat 70., jednak nie sposób odmówić zacięcia wszystkim twórcom, którzy poszli śladami Kinga Tubby’ego czy Lee Perry’ego.

W Polsce ten gatunek przeżywał wielkie chwile w latach 90., by teraz trochę podupaść. Nie ma już wielkich koncertów, a wrocławski festiwal promujący tę muzykę przyciągnął zaledwie garstkę miłośników. To jednak chyba znak czasów. Dub był jednak zawsze gatunkiem niszowym i teraz po prostu zszedł do podziemia.

Przykładem jednak tego, że ma się tam dobrze test ten materiał. Lekkie rytmy z dużą dawką fajnych melodii mogą być słuchane o dowolnej porze dnia i na pewno albo rozpoczną nam miło dzień, albo melodyjnie go zakończą. Choć kawałków jest zaledwie sześć, to blisko półgodzinne spotkanie „królewskim misiem-dubisiem”, jak można sparafrazować pseudonim młodego producenta z Ostródy określającym swój styl jako „roots fayah inna heavyweight style”, nakazuje czekać z zaciekawieniem na dalsze jego „dubowe garnce miodu”.

Jarek Hejenkowski

Recenzja ukazała się w magazynie Free Colours nr 14

BLUE MAHOE – Blue Mahoe

CD, Blue Mahoe, 2026 Nazwa grupy nawiązuje do jamajskiego drzewa, którego cechą charakterystyczną jest zmiana...

JAMAJKI – Najwyższa Pora

CD, Jamajki, 2026 Czasem zastanawiam się kto poniesie w tym kraju muzyczny ogień rozpalany latami...

W INNYM STANIE & Funkastik Riddim Band – Ferajna

Zima Records 2026 To nie jest płyta, którą łatwo zamkniemy w szablonowym określeniu – reggae....

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Poprzedni artykuł
Następny artykuł