Koniec Świata „Oranżada”

0
812
Koniec Świata
„Oranżada”
(Lou & Rocked Boys, 2010)

Rok 1917, wokół wszystko wrze, niemal namacalny w powietrzu unosi się kwaśny zapach rewolucji. Rewolucji, która już wkrótce zmieni stary świat, stawiając wszystko na głowie. Jedni się zbroją, snując dalekosiężne plany, pijąc mocny alkohol i śpiewając w knajpach w oparach podłych papierosów i machorki.

Drudzy zdają sobie sprawę z nadchodzącej przegranej, także bawią się, pijąc do rana, ale w jakże innych warunkach. Wszędzie drogi alkohol i najwykwintniejsze dania, balowe suknie i strzelające obcasy lśniących butów, bal nad bale…Wszyscy świadomi swoich ról. Wśród takich szalonych zawirowań historii rozbrzmiewa nowa płyta Końca Świata.

Słychać że nagrana na „setkę”, mocna i dosadna, doskonale dopasowuje się w ten rytm! Pełna sekcja dęta, mandolina i skrzypce, czego innego trzeba do zabawy trwającej do rana?! Może jeszcze gości? Jest Tomek Kłoptacz, kiedyś Akurat teraz Buldog.  I wszystko zmierza do jednego: „Pozostaje władza ta sama choć nowa”.

Zima

Recenzja ukazała się w magazynie Free Colours nr 14

DODAJ KOMENTARZ