Lady Saw „My Way” (Toasting Music/Diva Records, 2010)

Marion, Marion, Marion… Czego by nie napisać – jest fenomenalna w swojej kategorii wagowej. I długo jeszcze nie odda palmy pierwszeństwa żadnej z dancehallowych dziewczyn. Zawsze miała niewyparzoną gębusię i styl jakiego zazdrości jej wielu toastujących badmanów. Na nowej płycie prezentuje 15 numerów.

I od samego początku w „5 Minutes” i „Bigga Then” jest ostro. I tak ma być – bezpretensjonalne teksty o odpowiednim traktowaniu kobiet „I’m a woman”, piętnowanie facetów z każdej możliwie strony („Crazy Love”), za to właśnie ją kochamy. Odpowiedź „Me Hold Yuh” na Gyptianowe „Hold Yuh” w stylu królowej dancehallu to po prostu kwintesencja działań Lady Saw.

Królowa wreszcie porzuciła VP Records i wzięła sprawy we własne ręce. Boję się tylko, że ta jej niezależność kiedyś ją zgubi. To, co mi osobiście podoba się najbardziej na nowym krążku, to wspólniaki z Eve, Ding Dongiem i Camarem. Ale i „Facebook”, który bankowo będzie kolejnym hitem z tego albumu. Podsumowując- jest świeżo, ostro i z przytupem – czyli Lady Saw znów w doskonałej formie. Aż bałbym się podpaść jej recenzją, bo byłaby mnie pewnie zdisowała potężnie.

Bozo

Recenzja ukazała się w magazynie Free Colours nr 15.

VIBES’N’POWER – Our Stories

(2CD, Zima Records, 2026) Przychodzi mi mierzyć się z kolejną legendą, bo kluczborski zespół nie...

SHASHAMANE – Showcase

(2CD, Zima Records, 2025) Końcówka roku przyniosła nam podwójny album zespołu, który w ostatnich latach...

KONOPIANS – Ironya Somatya

(CD, Muzystan, 2025) Czeladzianie straszelnie długo kazali nam czekać na swój nowy krążek. Kiedy rozmawiałem...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Poprzedni artykuł
Następny artykuł