MELLOW MOOD „Large”

0
244

Mellow Mood – Large

(La Tempesta Dub, 2018)

Bliźniacy, którzy zawładnęli europejskimi scenami od najbardziej na północ wysuniętych rubieży naszego kontynentu po jego najdalsze południowe fragmenty, atakują nowym albumem o nazwie „Large”. Z początku pomyślałem, że to może megalomania, ale zawartość krążka szybko zweryfikowała mój nieprzychylny pogląd. Mellow Mood chyba będą zmuszeni zmienić nazwę, bo wreszcie na warsztat wzięli ważkie treści, co akurat bardzo mi się podoba. Tytuł albumu bowiem jest krytyką konsumpcjonizmu, ludzkiej chciwości czy może raczej zachłanności. Tekst piosenek przeciwstawiają się kapitalizmowi i materializmowi, odgrywającym współcześnie coraz większą rolę, gdy popatrzy się na rozwój społeczeństw w szczególności Starego Kontynentu. Widzi mi się ta postawa, utożsamiam się z nią, a co najfajniejsze, ujawnia się właściwie od pierwszych wersów albumu. Ciekawe co skłoniło braci do zmiany podejścia? To już z pewnością powód na zrobienie wywiadu, ale miało być o płycie. „Tuff Rocky Road” mówiący o trudnościach w życiu i nieustannej walce. W ucho wpadł mi „Sound of a war” traktujący o manipulacji informacjami przez media i ich jawnej stronniczości. Takich bliźniaków jeszcze nie znałem. Moim zdaniem najsłabiej wypada numer „Heart To No One”, który wpisuje się w starszą stylistykę braci, a będący poniekąd piosenką o miłości. Na szczęście po nim wracają na społeczne tory. Jest o dawaniu nadziei na lepsze jutro („Another Day”), o fake newsach w mediach( „It Can’t Work”), o niesprawiedliwości („Eye Waata”). Pomiędzy wplecione inne ważne tematy – m.in. o roli ojca w wychowaniu młodego człowieka, będący chyba swoistym podziękowaniem dla taty Jacoba i Lorenzo. Warstwa tekstowa jest zatem naprawdę dobra i zachęcająca, a co z muzyką? Bracia przyzwyczaili nas do współczesnego roots music, którego i tu nie brakuje ze wszystkimi zdobyczami współczesnej techniki. Ich etatowy producent – Paolo Baldini po raz kolejny zmontował bardzo porządny, spójny stylistycznie album. Wpada w ucho szczególnie numer „String Up A Sound”, pewnie dlatego, że jest szybszy niż reszta na albumie, trochę raggaetonowy. Jego intro wydaje się być znajome, a to za sprawą zapożyczenia od Sierra Leone’s Refugee All Stars (chodzi o numer „Mother in law”) i aż żal, że bliźniacy słabo nawijają, bo mogłoby być naprawdę bombowo. Album ładnie podsumowuje numer „Place Called Home” sugerujący, że tak bracia jak i my wszyscy szukamy przez całe życia miejsca dla siebie, bezpiecznej przystani. Prawdę mówiąc jestem mile zaskoczony zawartością tego albumu. Żywię nadzieję, że Mellow Mood będą kontynuować swoją drogę w podobnej stylistyce. Zuchy!”Large”

Arek „Bozo” Niewiadomski

Płyty MM kupisz w dobrych cenach tu: https://sklep.zima.slask.pl/search.php?orderby=position&orderway=desc&search_query=mellow&submit_search=

DODAJ KOMENTARZ