WA DA DA „Wolna 7”

0
210

Wa Da Da „Wolna 7”

(Wadada Etno 2018)

Siła napędowa Wa Da Dy, to Dominik Muszyński, którego, nie da się ukryć, znam od ponad 20 lat. Wtedy tworzył kolektyw Grassta i wypada przyznać, że był to jeden z pierwszych w naszym kraju zespołów, który z mowy bębnów uczynił przemyślaną formułę grania. Nie tylko rytmy afrykańskie, lecz i rodzimy folklor stał się wizytówką grupy. Dziś z radością odtwarzam w swoim urządzeniu wydobywającym dźwięk nowe dziecko formacji , która wyrosła z korzeni Grassty. Wa Da Da  chociaż obecna od wielu lat na rodzimej scenie nie doczekała się spektakularnego sukcesu, ale nie wykluczone, że to się jeszcze zmieni. Materiał prezentowany na krążku „Wolna 7” nosi znamiona kultowej płyty. Jestem pod dużym wrażeniem tego co usłyszałem, bowiem przestrzeń stworzona przez Wa Da Dę wpisuje się w szeroko pojętą kulturę world music z delikatnym odjazdem w stronę najlepszych produkcji spod szyldu 4AD. Przypuszczam, że gdyby taka wytwórnia istniała w naszym kraju, bez wątpienia zainteresowałaby się i zespołem, i materiałem. Natomiast moim subiektywnym zdaniem Wa Da Da byłaby doskonałym suportem przed warszawskimi koncertami grupy Dead Can Dance, której nowej płyty wypatruję lada dzień. I chociaż stylistycznie różnica jest wyraźna, to zachwyt bębnami łączy obie ekipy. Właśnie, instrumenty perkusyjne w różnych konfiguracjach są dominującymi bohaterami prezentowanych piosenek na „Wolna 7”, ale równie ogromne znaczenie odgrywają gitara i śpiew. Ta pierwsza wprowadza nastrój zimno falowy i ambientowy swym „brudnym” brzmieniem, natomiast wokalistki przenoszą nas w świat folkloru, którego rozpiętość sięga przestrzeni między Polską a Dalekim Wschodem, instrumenty klawiszowe budują zaś puls stanowiący tło muzycznej narracji. Rarytasem , który potwierdza przywiązanie do pierwotnych inspiracji Wa Da Dy, jest utwór z gościnnym udziałem Damiana Syjonfama, ponadto odżywa także pamięć o projekcie THCulture, w którym Dominik również się udzielał. Cieszę się, że mogłem dołożyć swoją skromną cegiełkę do powstania tej płyty, nie bez znaczenia dla mnie jest także przekaz płynący z tekstów grupy, dlatego zwieńczeniem tej recenzji niech będzie apel do promotorów: szanowni państwo, zestawienie dwóch tak niesamowicie brzmiących ekip jak Wa Da Da i Dead Can Dance na jednej scenie, to może być początek nowej przygody, bardzo bym chciał, a do lipca 2019 roku, zostało jeszcze trochę czasu!

I&Igor

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułMELLOW MOOD „Large”

DODAJ KOMENTARZ