Muariolanza
„Muafrika”
(Falami, 2010)

Śląski zespół jazzowy zmienił kierunek swoich poszukiwań i, co powinno zainteresować fanów reggae, ich efekt jest zbliżony do „afrykańskiego” tytułu albumu.

Już otwierający „Afromat” daje odczuć, że będzie zdecydowanie inaczej, niż na poprzednich krążkach. O ile wcześniej to był typowy jazz, to teraz wspomniana kompozycja jest transową wariacją, która mi osobiście kojarzy się z dokonaniami Smolika.

Z kolei „Lukulumulu” to wycieczka do afrykańskich brzmień oraz charakterystycznych dźwięków afrojazzu. W „Wunbderbar” jest z kolei najnormalniej reggae’owe tempo. Zastrzegam, że „Afryka i okolice” nie są motywem przewodnim wszystkich kompozycji. Na „Muafrice” spoiwem jest jednak jazz i od niego zaczynają się różne, aczkolwiek niezwykle ciekawe podróże.

Tak jak wcześniejsze albumy grupy były trudne, ten można nazwać po części chilloutowym i niemal rozrywkowym. Płytę polecam wszystkim lubiącym muzyczne podróże po świecie okraszone jazzową otoczką. Powinna przypaść im do gustu.

Jarek Hejenkowski

Recenzja ukazała się w magazynie Free Colours nr 16.

CIOCIA OLSON – Brudnopis

CD 2026Z twórczością Oli Ludwiczak zapoznałem się nigdzie indziej jak w Ostródzie, z której...

JAH WORKS #4

Jah Works, 2026 Fanzinów reggae latoś nie spotyka się właściwie, tym bardziej cieszy fakt,...

Reggae nad Wisłokiem – Gramy dla klimatu

Rzeszowski Dom Kultury zaprasza na 11. Festiwal „Reggae nad Wisłokiem – Gramy dla klimatu”...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Poprzedni artykuł
Następny artykuł