See-I

0
550

Stany Zjednoczone zawsze były kopalnią muzyki. Fala emigrantów z Karaibów zasiliła muzyczne centra wielkich miast, mieszając ich umiejętności z dokonaniami lokalnych artystów. Dotychczas wiele było ekip i postaci, które odegrały w historii muzyki pierwszoplanowe role.

Bozo

 

Ekipa, którą chciałbym zaprezentować, a zwłaszcza jej trzon stanowiony przez dwóch braci, zaliczyła już swoje pięć minut. Bracia Steele, bo o nich mowa udzielali się bowiem w genialnym projekcie Thievery Corporation, grupie wręcz legendarnej, jeśli idzie o skład – z Robem Garzą, Ericiem Hiltonem i rzeszą innych, znakomitych artystów, którzy granice stylistyczne i konwencje łamali na wszelkie możliwe sposoby. Dzisiaj bracia wracają na scenę reggae mocnym uderzeniem, prowadząc fenomenalny band o nazwie See-I.

Spotkanie z nimi sam zacząłem dość przypadkowo. Przegrzebując w ubiegłym roku zasoby popularnego serwisu Soundcloud, natrafiłem na przepiękny utwór „Why Not Tonight”, którego nie powstydziłaby się żadna gwiazda reggae. Numer, który przywoływał wspomnienia dokonań Thievery Corporation, a poza tym miał w sobie ten puls…

Niedługo później załapałem się na „Dinner Of Herb” – stylistyka, którą kocham i jakaż melodyka. Z miejsca zostałem ogromnym fanem i zastanawiałem się tylko, na ile poważnie bracia Arthur „Rootz” i Archie „Zeebo” Steele podchodzą do tego projektu.

Zacznijmy jednak od początku – braciszkowie urodzeni już w Stanach, po ukończeniu szkół w Północnej Karolinie i zaliczeniu pobytu na Karaibach, skąd wywodzą się ich korzenie, osiedli w końcu w Waszyngtonie. Muzyczny tygiel miasta wciągnął ich bez reszty. Ciekawostką jest fakt, iż projekt See-I powstał jeszcze we wczesnych latach 80., a niektórzy twierdzą nawet, że w końcówce 70! Zafascynowany reggae producent i aranżer, Eric Hilton, poznał chłopaków niewiele później i zaprosił do udziału w swoich przedsięwzięciach.

Tu oczywiście mowa o Thievery Corporation, z którymi zaliczyli setki występów i nagrań przechodząc do kanonu stylu downtempo, acid-jazzu, dubu, a także muzyki etnicznej, zwłaszcza południowoamerykańskiej. Eric, w jednym z wywiadów, wspominał po latach: „bracia byli tak wyjątkowi muzycznie, że czy chcieli czy nie, ludzie lgnęli do nich masowo”. Thievery Corporation ostatnio nie działa już tak intensywnie jak onegdaj, stąd pomysł wskrzeszenia See-I w nowej oprawie.

Porównując obie ekipy zauważalne jest, że czterej z ośmiu w sumie muzyków, to członkowie Korporacji. Muzycznie band jest po prostu doskonały, serwując klasyczne reggae okraszone funkiem oraz odrobiną pięknego soulu. Wierzcie, że jest to band zasługujący minimum na piątkę z plusem. Osobnej ocenie należałoby poddać wokalistów, jednak ich umiejętności i styl nie dają się opisać żadną skalą – są fenomenalni!

Warto podkreślić, iż band całkiem niedawno wydał swój debiutancki album dla Fort Knox. Album tak fantastyczny, że z pewnością zdobędzie szereg nagród i zapisze się w historii muzyki. Kiedy słucham piosenek zespołu, to mam na plecach ciarki, odpływam zupełnie i lewituję w jednym. Kiedy sami usłyszycie choćby „Talkin’ About The Peace” czy „Dub Revolution”, pokochacie ich od razu! Pospieszcie się zatem i koniecznie dołączcie do grona fanów tej zupełnie wyjątkowej grupy. Stara gwiazda świeci na nowo – i to jaśniej niż kiedykolwiek.

Tekst ukazał się w magazynie Free Colours nr 17.

DODAJ KOMENTARZ