SSARA LUGO & Jazzrausch Big Band – Swing Ting

0
94

Sara Lugo & Jazzrausch Big Band – Swing Ting

(Oneness Records 2017)

Urodzona w Monachium, ale posiadająca portorykańskie korzenie, siostra Toma Lugo z Jamaram Sara zaskakuje kolejny raz. Po sympatycznym debiucie „What About Love” przed sześcioma laty i przebojowym „Hit Me With Music” sprzed lat trzech (pamiętacie genialny numer „Really Like You” z Protoje?) wraca w nieco innej formule, bo tym razem swoje piosenki zaprezentować na jazzowo. I choć dała się do tej pory poznać dość wszechstronnie, bo jej dokonania oscylują gdzieś pomiędzy reggae, soulem i hip-hopem, fajnie, że pokusiła się o współpracę ze znanym bywalcom niemieckich klubów Jazzrausch Big Bandem, którzy potrafią zagrać dosłownie wszystko. Dodam tylko, że zespół ów to ponad 20 osób i mogę tylko spróbować wyobrazić sobie trasę koncertową promującą ten mini-album. Mini, gdyż zawiera 7 znanych wszem piosenek artystki w zaskakujących wersjach. „The One” na szybko rozjeżdża niczym walec sprinter. Za to „Hit Me With Music” złapał fajny nastrój z lekką bluesową poświatą. „Breakfast In Bed” ma bombową swingową melancholię i trudno przy nim nie zatańczyć. Potem przychodzi czas na „Really Like You” i napiszę szczerze, że usłyszeć Protoje na jazzowym pochodzie – bezcenne! Z kolei „More Love” jest nadal przepiękną, pełną ciepełka balladą, a w jazzującej reggae wersji zyskuje na uroku i wydaje mi się ona lepsza niż oryginał. Kiedy docieram do „Soul Chaos” z gęstym hi-hatem i dęciakami, które nikną, by ustąpić miejsca klasycznemu pasażowi, myślę sobie, że chciałbym kiedyś zobaczyć to kombo na żywo. Albumik zamyka „What Happened” z debiutanckiego albumu – leciutka, miła ballada na wieczór, która trochę traci na zwartości, za to staje się pięknym obrazem, który z przyjemnością usłyszałbym jako podkład w jakimś filmie. Wszystko to przedstawione jest bardzo spójnie i bardzo przyjemnie się tego słucha. Dlatego jeśli chcielibyście się oderwać trochę od reggae, to jest to album zdecydowanie wart uwagi. Fanom Sary polecać nie muszę – wciągną wszystko, wiadomo. Z pewnością zaś nie będą zawiedzeni. Świetny pomysł i doskonałe wykonanie.

Arkadiusz „Bozo” Niewiadomski

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułSAMORY I „Black Gold”

DODAJ KOMENTARZ