Natanael „Tak Ma Być”

0
12818
Natanael
„Tak Ma Być”
(Luna Music, 2010)

Zespół, który wiele lat funkcjonuje na rodzimej scenie, dostarcza słuchaczom dopiero trzecie oficjalne wydawnictwo w skali pełnometrażowej. Nic to, bowiem Natanael zawsze opłotkami docierał do realizowanych przez siebie celów, jakby z reggae, a poza nim, w trójbarwnej tęczy, a w rzeczywistości poza szablonami dopasowanymi do stylistyki. I taka też jest płyta, którą mam przyjemność przedstawić.

Różnorodne inspiracje wypełniają niniejsze wydawnictwo, ale i sam zespół zmienił oblicze, a najbardziej odczuwalne jest kobiece wokalne wcielenie, które złagodziło brzmienie do tego stopnia, że i liryka słów wybija się na plan pierwszy.

Wędrówki muzyczne, to najbardziej zaskakująca strona płyty, fani przyzwyczajeni do pulsu mają okazję przekonać się, jak można zaaranżować spotkanie różnorakiej stylistyki od typowego reggae, po gitarowy jazz, czy też solidny pop. Dlatego nawet tak doskonale znane kompozycje jak „Czereśnie – Cherry Jack” i „Wojna na niby” nie są już tymi piosenkami, które nam się osłuchały.

Nie znaczy to jednak, że Natanael całkowicie odżegnuje się od swych dawnych fascynacji, wręcz przeciwnie, z dojrzałością i zebranym doświadczeniem pozwala sobie na muzyczną zabawę dźwiękami i urzeka. Ciepło, poetyckość i pomysłowość. Zdaję sobie sprawę, że nie muszą owe zalety wróżyć sukcesu płycie, ale dla mnie będzie ona świetną odskocznią od dziesiątek hymnów pochwalnych na cześć Jah i zioła, ponadto warstwa muzyczna ze swą różnorodnością daje „dobrą siłę” na dalszą konsumpcję dźwięków. Chylę czoła i chłonę. Ponadto dziękuję za gitary klasycznej przyjemne partie i słodkie czereśnie!

I&Igor

Recenzja ukazała się w magazynie Free Colours nr 14

DODAJ KOMENTARZ