@udiomara prezentuje

0
15095

W notatkach, poczynionych po podróży do Torunia, gdzie przypadł nam zaszczyt uczestnictwa w Falstarcie przed majówką w Smolnikach, mogę przeczytać, że Dubska to nowa fala rege, nie tylko w Polsce, ale chodzi o to, że tak się właśnie gra na całym świecie w danym momencie. Taki po prostu ma urok muzyka dub.

Polskie słowo duby wywodzi się od określenia dębu, w sensie drzewa i nasiona, mającego w sobie czystą możność tego, co drzewem być może, ale niekoniecznie, jeżeli nie musi. Podobno żołędzie odkryto kiedyś w jakiejś piramidzie i jak wyrosły to nie wiadomo co to było, choć genetycznie zbadane i wyszło, że te same dęby.

Może tylko ja jestem upośledzony, ale gdy zaczynam słuchać Dubu, zaczynają mi się roić różne opowieści narosłe na ścieżki połączeń.

@@@

Nowa fala rege jest w Polsce nowa i niewątpliwie młoda i dorosła. Dominuje w niej ton i melodia. Dzieci tak nie grają. Dubska słuchane na płycie sprawiają wrażenie archaicznej klasyki. Roztaczają urok orkiestry dętej, a następnie prowadzą eksperymenty brzmieniowe, poprzenoszone z różnych czasów w jedno miejsce. Dubska pokazuje rege w sposób tradycyjnie znajomy i niestereotypowy, co sprawia, że można tego słuchać w kółko i na okrągło, lub zalupować sobie jakiś kawałek jako mechanizm osobistego mental–karaoke.

@@@

Dubska to znamienity przykład mempleksu, wyrażonego w twierdzeniu, że lubimy to, co znamy i znamy to, co lubimy, zatem na dźwięk rege reagujemy tak samo, jak na dub, dołączając dżez też już klasyczny i nie przebrzmiały, bo oparty o puls i tętno natury. Czasem może się to przyśnić, gdy słuchamy dubu przez sen.

Nie trzeba chyba dodawać i dowodzić, że ma właściwości terapeutyczne. Słucham tego Dubska i myślę sobie, że niegdysiejszy fenomen w nowej epoce stanowi taki rodzaj oczywistości, jaki dawniej nie był dostępny możliwościom percepcji. Bo choć udowodniono, że człowiek nie ma zmysłu rozróżniania tonów wysokich i niskich, nie umniejsza to jego zamiłowania do muzyki. Mózg poddany działaniu tonów z jednego diapazonu nie wykazuje żadnej reakcji. Ta następuje dopiero wtedy, gdy coś się robi głośniej albo ciszej.

@@@

Co ciekawe, chór by zabrzmieć dwakroć donośniej, musi się zgromadzić w dziewięć osób, a jedna sprawia, że robi się tego dwa razy więcej. Analogiczna zasada obowiązuje w dubie i dawniej była znana jako double–twix czyli dwoista podwójność i podwójna dwoistość. Będę się zapewne powtarzał, jeśli przypomnę, że dub wywodzi się bezpośrednio z kuglarstwa. A że dla gawiedzi jest to czarna magia? Cóż począć…

Vis major, jak to powiadają, przywołując na pomoc zapomnianym żywiołom wszystkie formy istnienia moc i siłę tworzenia. W takich przestrzeniach rozpościera się dub. Dubska są w nich przewodnikiem. Grają rock–steady, rege i dub, tak, jak nikt przedtem, a gdy trzeba potrafią wzbudzić rezonans podwójny, rozciągając nad słuchaczem płachtę fonosfery i przed oczy stawiając mu mapę.

@@@

Dubska, jak słychać, podróżują z płyty na płytę, z koncertu na koncert. Badają, prowadzą eksperymenty, doznają czegoś, co stanowi tajemnicę pociągającą i urokliwą. Bo dub pozostaje tajemnicą nawet tam, gdzie wszystko widać i słychać. Może to jest powodem, że nie gości w telewizji i mało kiedy bywa na scenie disco, choć znane są i takie epizody. Wbrew pozorom czysto dubowych płyt nie jest tak wiele i podejrzewam, że można by je wszystkie zmieścić w szufladzie z napisem Dapspolski.

Nie pamiętam, co mam jeszcze, a że Dubska akurat pod rękę, to słucham w pierwszym rzędzie i na pierwszym miejscu właśnie tego.

Sławomir Gołaszewski

Felieton ukazał się w magazynie Free Colours nr 0

DODAJ KOMENTARZ